Bardzo chcieliśmy pojechać na Dni Skupienia w Koszalinie, niestety nasza najmłodsza córka się rozchorowała i zdecydowaliśmy się, że mąż zostanie z chorą córką w domu a ja pojadę z pozostałymi dziećmi do Koszalina. Już wtedy umówiliśmy się, że dialog małżeński przeprowadzimy telefonicznie. Mój mąż starał się też słuchać konferencji, które były przesyłane na grupie. I faktycznie tak było. Udało nam się porozmawiać telefonicznie, skorzystaliśmy z pytań, które zaproponowała para prowadząca. Najpiękniejszym owocem tego czasu, były listy, które czekały na mnie napisane przez męża. Pisał w nich między innymi, to że dziękuje mi, że jestem wyrozumiała, że nie zawsze „widzi masło w lodówce”. Zdecydowanie poziom oksytocyny, dzięki temu upominkowi znacznie wzrósł. Dziękujemy Jezusowi, że pomaga nam wzrastać w małżeństwie i pokazuje  nam, co jeszcze możemy zrobić, aby być znakiem Jego miłości i coraz bardziej zbliżać się do tej jedności, która jest w Trójcy Świętej.

Chwała Panu Anna i Łukasz Radawiec