REKOLEKCJE WAKACYJNE -  TURZA 31 LIPCA- 15 SIERPNIA 2010 R

24.08.2010r.
Autor: Joanna i Krzysztof Kaczmarczyk

    OAZA RODZIN I STOPNIA W TURZY/LISOWA BYLIŚMY, SPOTKALIŚMY, DOŚWIADCZYLIŚMY…
     Trudno znaleźć na mapie miejscowość Turza. Ta niewielka osada - otoczona zewsząd lasami, położona w diecezji gliwickiej, nieopodal Częstochowy zamieszkana na stałe przez zaledwie kilkoro ludzi - stała się miejscem niezwykłym dla uczestników Oazy Rodzin I stopnia. To właśnie tam szczególne silnie odczuli bliskość Boga i poczuli siłę płynącą z obcowania z nim.
     Pan wybrał to miejsce i ten czas dla 13 rodzin z 8 diecezji. Jedną z nich, czyli nas przywołał aż znad morza, z Ustki. Łącznie do Turzy przyjechało 57 osób z całej Polski, w tym 25 dzieci, nad którymi sprawowała opiekę czteroosobowa diakonia wychowawcza.
     Od strony duchowej o uczestników troszczył się jezuita, ks. Krzysztof Antoniewicz. Jego spokój, łagodność, szczerość i oddanie Bogu były dla każdego niczym balsam dla duszy. W obecności księdza Krzysztofa wszyscy czuli się swobodnie i nieskrępowanie. W swoich katechezach i homiliach ojciec w prosty i przystępny sposób wyjaśniał nie zawsze łatwe zagadnienia.
     Na wielkie uznanie zasługują również nasi animatorzy : Marzena i Maciek Petela z Zabrza oraz Agnieszka i Andrzej Zarzeccy z Okuniewa/Warszawy. Obydwie pary dawały świadectwo odpowiedzialności, zaangażowania i ofiarnej służby. Mimo zmęczenia widocznego na ich twarzach ( spali najmniej, przygotowując konferencje, program na kolejny dzień) nigdy się nie skarżyli. Zawsze punktualnie stawiali się w kaplicy na nabożeństwach i modlitwach. To oni pierwsi posługiwali na stołówce, troszcząc się, aby wszystko znalazło się na stole o właściwej porze. Stali się dla nas wzorem służby drugiemu człowiekowi.
     Trudno nie wspomnieć też o jednoosobowej diakonii muzycznej, Oli Gawrońskiej z Zabrza, która z niezwykłym wprost oddaniem próbowała nas nauczyć trudnych melodii pieśni oazowych. Dzięki wyrozumiałości i anielskiej cierpliwości naszej nauczycielki spora grupa osób odważyła się po raz pierwszy w życiu z dużym powodzeniem zaintonować psalm.
     Każdy dzień oazy wypełniały stałe punkty programu począwszy od Jutrzni, przez szkołę życia, szkołę modlitwy, Namiot Spotkania, szkołę śpiewu, Eucharystię, rozmowy w kręgach aż po modlitwę wieczorną. Niemniej jednak każdy dzień przynosił coś nowego, niepowtarzalnego, wartościowego. Co dzień odkrywaliśmy w sobie jakąś nieodkrytą dotąd cząstkę siebie. Pan dotykał naszych serc coraz głębiej i wlewał do nich miłość. Otwierał nam oczy, byśmy mogli dostrzec to, czego dotąd nie dostrzegaliśmy.
     Bardzo wiele do myślenia dały nam konferencje prowadzone przez naszych animatorów. Z uwagą słuchaliśmy na temat roli kobiety i mężczyzny w planie Bożym, tak różnej od tej popularnej, ukazywanej i propagowanej przez media. Zupełnie inaczej spojrzeliśmy na istotę aktu małżeńskiego jako swoistego sacrum, będącego celebracją sakramentu małżeństwa. Wielkim przeżyciem było dla nas przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela i mimo że nie robiliśmy tego po raz pierwszy, łzy polały się obficie. Czuliśmy ogromną odpowiedzialność płynącą z oddania życia Jezusowi, a jednocześnie wielką radość towarzyszącą temu wyznaniu.
     Kiedy miało się rozpocząć nabożeństwo Drogi Krzyżowej, nad Turzę napłynęły chmury. W deszczu, idąc za Jezusem, każda rodzina niosła krzyż. Podczas rozważań dotyczących poszczególnych stacji głęboko sięgnęliśmy w swoje życie. Uświadomiliśmy sobie jak bardzo Jezus nas kocha, umierając za nas na krzyżu.
     Ważnym dniem był dzień, w którym usiedliśmy do dialogu małżeńskiego. Początkowo wydawało nam się, że nie będziemy mieli o czym rozmawiać, potem pojawiło się tyle tematów do omówienia, że nie zmieściliśmy się w określonym czasie. Udało nam się jednak - może choć w części - zrozumieć istotę dialogu małżeńskiego. To zobowiązanie bardzo zbliża do siebie, uczy przebaczania i poznawania współmałżonka. Pomaga przezwyciężać trudności, zahamowania, czy wreszcie ludzką pychę. Sprzyja też tworzeniu jedności między mężem a żoną. Już nie możemy doczekać się, kiedy znowu wspólnie zasiądziemy przy zapalonej świecy, by odkrywać przed sobą uczucia, pragnienia, tęsknoty i przeżycia doświadczane podczas modlitwy.
     W bardzo uroczystej atmosferze odbyło się odnowienie przyrzeczeń małżeńskich. Tym razem na naszym ślubie obecne było nasze dziecko, a pobłogosławił nam Pan Bóg. Z pewnością nasza jedność małżeńska została pogłębiona i przyniesie owoce w dalszym życiu.
    Nie było nam dane przeżyć Dnia Wspólnoty z inną oazą, niemniej jednak tego dnia odwiedził nas znamienity gość, biskup z diecezji gliwickiej, ksiądz Jan Wieczorek. Podczas homilii mówił o roli rodziny we współczesnym świecie oraz wskazywał Maryję jako wzór najlepszej Matki oraz naszej orędowniczki u Boga. Po Eucharystii i wspólnym obiedzie nadszedł czas na bliższe poznanie z księdzem biskupem. Dzieci przygotowały przedstawienie nawiązujące do wydarzeń w Kanie Galilejskiej zatytułowane „ Chleb i wino” oraz ofiarowały duszpasterzowi własnoręcznie wykonaną laurkę. Dwa małżeństwa przedstawiły świadectwa odzwierciedlające zmiany, jakich dokonał Jezus w ich sercach w czasie trwania oazy. Z dużym zainteresowaniem wysłuchaliśmy też opowieści księdza biskupa na temat jego dzieciństwa, młodości oraz procesu dojrzewania w wielokulturowym tyglu, jakim jest Śląsk. Bardzo miło i ciepło wspominamy ten dzień.
     Rekolekcje w Turzy zjednoczyły wokół Chrystusa nieznanych sobie wcześniej ludzi. Wszyscy bardzo się polubiliśmy, wymieniliśmy adresy, zaplanowaliśmy spotkania. Jak nigdy dotąd odczuliśmy siłę wspólnoty i jej znaczenie we wzrastaniu w Chrystusie. Bardzo miło wspominamy pogodne wieczory, w czasie których wszyscy dorośli i dzieci świetnie się bawili. I czy był to mecz piłkarski, zabawy z chustą czy ognisko wszyscy czuliśmy wielką radość bycia ze sobą.
     Czas rekolekcji oazowych był czasem błogosławionym, czasem przemiany naszych serc, wielką łaską od Boga.
     Chwała Panu za dzieła, które dokonały się podczas tych 15 dni.

Joanna i Krzysztof Kaczmarczyk

 
 

 <<< wróć